Międzynarodowy Związek Stowarzyszeń Genealogicznych (The International Association of Jewish Genealogical Societies – IAJGS) zorganizował w tym roku w Warszawie w dniach 5-10 sierpnia 38. coroczną konferencję na ten ma genealogii żydowskiej. Nie mogło nas tam zabraknąć.

W konferencji wzięło udział ponad 1000 uczestników, odbyło się ponad 500 wykładów, prezentacji i dyskusji panelowych. Dotyczyły one m.in. historii polskich Żydów – ale także tych w krajach sąsiednich. Pojawiały się też zagadnienia związane z Europą Zachodnią, cmentarzami, synagogami i wieloma innymi tematami powiązanymi tematycznie. Wiele wykładów poświęcono także metodom i narzędziom badań, jak również źródłom danych genealogicznych.

Organizatorzy przygotowali również spotkania tematyczne (SIG-Luncheon), na których omawiano sprawy Żydów zamieszkujących poszczególne obszary, np. Niemcy, Ukrainę, etc.

Główną atrakcją konferencji była jednak tzw. „Wioska Zasobów”, w której uczestnicy mogli konsultować się z grupami genealogów, przedstawicielami muzeów, archiwów, od których mogli uzyskać potrzebne im informacje. Atmosfera „Wioski” była przyjazna, jej nieformalny klimat sprzyjał wszelkim rozmowom i zdobywaniu wiedzy.

Pragnąc przybliżyć Wam nieco ową konferencję, chcielibyśmy przedstawić Wam jeden z wykładów, który – według nas – był jednym z najciekawszych podczas spotkania.

Glenn Kurtz, pisarz, znalazł w domu rodziców na Florydzie w 2009r. Film, i nie był to zwyczajny film. Przedstawiał on podróż odbytą przez jego dziadków do Europy w 1938 r. Oprócz typowych dla takich wycieczek widoków, na taśmie utrwaliły się trzy minuty z życia małego, żydowskiego miasteczka, Nasielska, które współcześnie zupełnie inaczej wygląda, niż to utrwalone na filmie.

„Znalazłem ten film w szafie u rodziców w 2009 roku. To typowy rodzinny film z wakacji. Ale kiedy zobaczyłem, że został nakręcony w 1938 roku, zdałem sobie sprawę, że ma też wartość historyczną. Zarejestrowani ludzie za chwilę mieli przecież doświadczyć Holokaustu. Chciałem ich jakoś uhonorować, dowiadując się kim byli. Nie chciałem, by film pozostał kolejnym przedwojennym filmem z jakiegoś miasteczka żydowskiego w Polsce” – powiedział w rozmowie z PAP Glenn Kurtz.

Dziadek Glenna Kurtza, David, miał zaledwie kilka lat, kiedy wraz z całą rodziną wyemigrował do USA. Do Europy powrócił w 1938 r., a w podróż wybrał się wraz ze swoją żoną, Lizą i trójką przyjaciół. Uwiecznieni na filmie Żydzi wyglądają na zaciekawionych i zadowolonych faktem, że ktoś ich nagrywa. Widać, że choć na chwilę chcieli znaleźć się w kadrze.

Jak mówi sam Kurtz, przez pierwsze lata badań nie udało mu się znaleźć nikogo, kto miałby jakikolwiek związek z osobami z filmu. Przełom nastąpił w momencie, gdy skontaktowała się z nim Marcy Rosen, która rozpoznała na filmie zamieszczonym na stronie internetowej Muzeum Holokaustu swojego dziadka. Kurtz spotkał się z wiekowym Mauricem Chandlerem, który to dzięki swojej niezwykłej pamięci pomógł w identyfikacji większości osób znajdujących się na filmie. A z siedmioma ocalałymi udało się spotkać.

Niestety, dziś w Nasielsku nie mieszka już żaden Żyd. Przed wojną było ich tam ok. 3 tysiące, zaś tylko ok. 80 z nich przeżyło wojnę.

Całą opowieść o tym niezwykłym odkryciu, poszukiwaniach i efektach pracy Glenn Kurtz zamieścił w swojej książce „Three minutes in Poland”, którą podarował naszemu stowarzyszeniu w podzięce za pomaganie w poszukiwaniu swoich korzeni.